piątek, 2 sierpnia 2013

Epilog



I teraz jestem tu. W trzecią rocznicę twojej śmierci. Właśnie wsadziłem nowe kwiatki do wazonu i kątem oka spoglądam na naszą córeczkę. Jest taka do ciebie podobna, ale ja wiem, że ty to wszystko wiesz. Że patrzysz na nas z góry i pomagasz. Że czuwasz nad nami.
Ale pewnie nie wiesz jak było mi ciężko, gdy zadzwonili do mnie z komendy policji, bym zidentyfikował twoje zwłoki. Czułem jak moje serce się rozpada, ale wiedziałem, że muszę żyć. Dla naszej kochanej Emilii.  To był jedyny powód dla którego postanowiłem żyć. Co noc spoglądałem w gwiazdy. Każdego dnia, zawsze o tej samej godzinie, gdziekolwiek bym nie był. Zmieniłaś mnie i nawet mój brat to zauważył. Przestałem być egoistą, dzięki tobie.
- Kocham cię – szeptałem codziennie przed spaniem i wpatrywałem się w nasze zdjęcie, które obowiązkowo stało na szafce nocnej, tuż obok mojej głowy. To był mój taki rytuał. Nic i nikt tego nie zmieni. Nie potrafię się w nikim zakochać. Wiem, że moje szczęście jest dla ciebie najważniejsze, ale po prostu nie potrafię. Wszystkie dziewczyny przyrównuję do ciebie i żadna nie jest taka jak ty.
Twoja mama nie raz namawiała mnie na przeprowadzkę do Hiszpanii. Chciałaby mieć blisko swoją wnuczkę. Z początku się sprzeciwiałem, lecz z każdą naszą rozmową, coraz bardziej jestem na tak. Emilia poznałaby ojczyznę swojej mamy. W przyszłości wybierze swoje miejsce na ziemi.
- Chodź, pomódl się za mamusię – powiedziałem do naszej córki, klękając przed twoim grobem. Było mi tak cholernie ciężko w te dni. Czułem gulę w gardle, patrząc na zdjęcie na twoim nagrobku. Byłaś taka piękna, wciąż nie pojmuję dlaczego Bóg mi cię zabrał. Emilia podeszła do mnie i przyklęknęła razem ze mną. Mówiła po hiszpańsku modlitwę, której nauczyła ją twoja mama.
- Kocham cię mamusiu – dodała na końcu. Uświadamiałem ją od samego początku, kim byłaś i jaka byłaś. Myślę, że póki co dobrze mi idzie wychowywanie naszej kruszynki.
Wstałem i otrzepałem kolana. Wziąłem na ręce Emilię i jeszcze chwilę wpatrywaliśmy się w nagrobek.
- Do zobaczenia – powiedziałem, a Emi pomachała w kierunku twojego zdjęcia.
Oddaliliśmy się od cmentarza, lecz serce wciąż biło mi mocniej.
Nawet nie wiesz, jak bardzo mi cię brak.
_____
Wiecie co? Cholernie przepraszam za taką zwłokę, szczególnie, że to jest od bardzo dawna napisane, ale jakoś psychika mi siadła i się załamałam po prostu.
I oto epilog. smutny bo smutny, ale taki był zarys od samego początku.
Opowiadanie krótkie bo długie już mi nie wychodzą.
Nie wiem czy coś jeszcze wymyślę o TH ale jak jednak coś to dam znać.
Pozdrawiam :*

2 komentarze:

  1. “Zadzwonili do ciebie z Hiszpanii, że musisz jechać na pogrzeb matki. ” ( rozdział 004 ) “Twoja mama nie raz namawiała mnie na przeprowadzkę do Hiszpanii.” (...) “Emilia podeszła do mnie i przyklęknęła razem ze mną. Mówiła po hiszpańsku modlitwę, której nauczyła ją twoja mama. ” (Epilog)
    Bipppppppppp!! Rozdział wcześniej zmarła jej matka a w następnym żyje? Błąd i to ogromnej wagi! Poraziło po oczach, ale nie przeszkodziło mi wyć na końcu jak głupia ;) Tak ogólnie to naprawdę ładne i smutne opowiadanie :-)
    Bardzo mi się spodobało ;*
    P.S. Na przyszłość czytaj po kilka razy wcześniejsze jak i nowsze rozdziały by nie popełniać gafy ;* Możesz też ważniejsze sytuacje (takie jak czyjaś śmierć) spisywać na kartce czy gdzieś tam :-)
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń